🇭🇷 Makarska – od Adriatyku po śnieg
Riwiera Makarska kojarzy się przede wszystkim z latem. Pełne plaże, gorący Adriatyk, zatłoczone promenady i wakacyjny gwar. My postanowiliśmy zobaczyć ją zupełnie inaczej — w kwietniu, zanim sezon zdążył się rozpocząć.
Atmosfera ciepłych kwietniowych dni wydawała się zapewniać optymalne warunki do pokręcenia wokół potężnego masywu Biokovo. Tego dnia naszym celem był Sveti Jure – 1762 m n.p.m., najwyższy szczyt masywu i jeden z najbardziej niezwykłych podjazdów, jakie można zdobyć w Chorwacji.
Zaczynasz niemal nad samym Adriatykiem. W dole palmy, błękitna woda i wiosenne słońce. Potem droga pnie się coraz wyżej. Morze zostaje daleko pod nami, roślinność się zmienia, robi się chłodniej i nagle krajobraz zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Po drodze czeka jeszcze jedno miejsce, przy którym trudno po prostu przejechać dalej — Skywalk Biokovo. Szklany taras widokowy wysunięty poza krawędź góry znajduje się na wysokości ponad 1200 m n.p.m. Stając na przezroczystej podłodze, ma się pod stopami kilkaset metrów przestrzeni, a przed sobą Riwierę Makarską, Adriatyk i wyspy. To jeden z tych przystanków, który zapiera dech w piersiach.
A my jechaliśmy jeszcze wyżej.
Na dole 20 stopni. Na górze — śnieg. Na atak szczytowy zdecydowali się nieliczni z naszej grupy. Dumnym zdobywcą podczas naszej wyprawy w 2022 roku został Maciej, natomiast rok póżniej dach Biokova dopisali do swojego kolarskiego CV Marta i Grzesiek.
Na szczycie czekała ich wyjątkowa nagroda - widok na Riwierę Makarską, Adriatyk i rozsiane na nim chorwackie wyspy. Jedną z nich jest Brač, którą również odkrywaliśmy podczas tego wyjazdu. Kamienne miejscowości, niewielki ruch przed sezonem, morze pojawiające się pomiędzy kolejnymi zakrętami — zupełnie inna Chorwacja niż ta znana z wakacyjnych katalogów.
Ale największym odkryciem tego wyjazdu nie były same szczyty.
Było nim to, że czasami warto przyjechać do znanego miejsca wtedy, kiedy nie ma tam prawie nikogo.





