Majorka – spotkanie z Alberto Contadorem

Majorka – spotkanie z Alberto Contadorem

Na Majorkę organizaowaliśmy wyprawy już kilka razy, ale Mallorca 312 pokazała nam wyspę w sposób, którego podczas zwykłego wyjazdu nie da się doświadczyć. Braliśmy udział w dwóch edycjach tego kolarskiego święta — 2025 i 2026 — i każda zostawiła zupełnie inne emocje.

W dniu wyścigu północ Majorki zmienia się nie do poznania. Drogi Serra de Tramuntana są zamknięte dla samochodów i przez kilka godzin należą wyłącznie do kolarzy. Góry wyrastające nad Morzem Śródziemnym, serpentyny, skaliste wybrzeże i kolejne podjazdy sprawiają, że nawet kiedy nogi zaczynają protestować, głowa cały czas ma czym się zachwycać.

Na starcie stają tysiące ludzi z całego świata. Zawodowcy, byli mistrzowie i amatorzy jadą tymi samymi drogami. Wśród nich takie nazwiska jak Alberto Contador. A obok ktoś, dla kogo samo ukończenie jednego z dystansów jest największym sportowym wyzwaniem w życiu.

I wtedy okazuje się, że kolarstwo ma swój międzynarodowy język.

Na początku słyszysz wokół siebie hiszpański, angielski, niemiecki czy włoski. Na najtrudniejszych podjazdach przekleństwa też padają w różnych językach — ale w swoim tonie wybrzmiewają zaskakująco podobnie. 😉

Ciekawostką Mallorca 312 jest możliwość podjęcia decyzji podczas trwania wyścigu, który dystans chcesz  ostatecznie ukończyć: 167km, 225km albo pełne 312 km — w odpowiednich punktach trasy wybierasz dalszy wariant, pod warukiem, że mieścisz się w limicie czasu.

Grzesiek miał niestandardowy plan na ten wyścig. Dojeżdżając do 200 km, mimo dużego zapasu sił świadomie zdecydował, że jego meta to 225km. Powód był prosty — chciał zostawić "trochę nóg" na Sa Calobrę i Cap de Formentor - nie wyobrażał sobie, że może wyjchać z Majorki bez zaliczenia tych dwóch wyjątkowych podjazdów.

Podczas gdy nasz kolega cieszył się spotkaniem z San Miguelem w strefie finishera, my jechaliśmy dalej. 285 km to miejscowość Arta i wyjątkowy punkt żywieniowy. Mieszkańcy wychodzą na balkony, restauracje są pełne, wszędzie słychać doping, a kelnerzy potrafią częstować piwem kolarzy, którym do mety zostało jeszcze przecież około 27 kilometrów. Wyścig się nie kończy, ale po 285 km piwo smakuje trochę inaczej. Nawet Darek, który od kilku lat stroni od alkoholu wyciągnąl rękę po San Miguela z procentami, bez żadnego zastanowienia.


5.0 2 Recenzje
Dodaj recenzję
Ocena
Wgraj zdjęcia
Anuluj

Mallorca 312 – 225 km, które zostają w głowie na długo! 🚴🔥
To był jeden z najlepszych kolarskich wyjazdów, w jakich miałem okazję uczestniczyć. Tysiące kolarzy, zamknięte dla samochodów drogi, wymagające podjazdy i niesamowite widoki Serra de Tramuntana stworzyły atmosferę, której nie da się zapomnieć. Dystans 225 km dał konkretnie w kość, ale satysfakcja na mecie była ogromna.
Jeżeli ktoś kocha rower, góry, wyzwania i przygodę – zdecydowanie polecam.
Dzięki Vamos Vamos za świetnie przygotowany wyjazd i wspólną przygodę! 💪🚴🇪

Udostępnij Czy recenzja była pomocna?

To był epicki wyjazd. Prawie 9000 kolarzy ustawionych w sektorach jeszcze przed świtem. Start w promieniach wschodzącego słońca, długie podjazdy, szybkie i bezpieczne zjazdy (choć wydawało się to niemożliwe w tym tłumie!), piękne widoki, bufety na trasie i przede wszystkim brak samochodów! A na mecie wielka impreza, muzyka, jadło i napitki w atmosferze kolarskiego święta:) Na deser dwa kolejne dni na majorkańskich trasach. Już bez presji czasu, dzięki czemu podziwianie wyspy przychodziło w większą łatwością. A i kolację można już było okrasić lampką wina;)

Udostępnij Czy recenzja była pomocna?