Tatry – dwa kraje w jeden weekend.
Nie każda wyjątkowa rowerowa przygoda wymaga samolotu i tygodnia urlopu. Czasem wystarczy jeden weekend, rower i Tatry — a przy okazji można przejechać przez dwa kraje i zobaczyć góry z zupełnie różnych perspektyw.
Część naszej ekipy postawiła na mocniejszy wariant — 200 kilometrowy szlak wokół Tatr. Podhale, Spisz, Liptów i Orawa, Polska i Słowacja, a przez większą część dnia góry gdzieś obok nas. Raz Tatry wyrastają niemal nad drogą, chwilę później oglądamy je z dystansu, ponad łąkami i dachami słowackich miejscowości. Po drodze zmieniają się perspektywy na Tatry Wysokie, Zachodnie i Bielskie.
Ta pętla ma również wyjątkowy sportowy charakter. Jej ślad nawiązuje do rowerowej części HardaSuka — jednego z najbardziej wymagających triathlonów ekstremalnych. Zawodnicy mają do pokonania około 225 kilometrów wokół Tatr, a później… biegną w góry. My po całym dniu na szosie mogliśmy na szczęście pomyśleć o czymś zdecydowanie przyjemniejszym — wspólnej kolacji. Tego dnia Asia pozwoliła sobie na dwa duże zimne - taką nagrodę sobie sprawiła za swoje pierwsze przejechane 200 km podczas jednej wyprawy.
Ale nie wszyscy tego weekendu potrzebowali dwustu kilometrów w nogach.
Druga część ekipy wybrała Velo Czorsztyn i Velo Dunajec — mniej kilometrów, ale zdecydowanie nie mniej wrażeń. Trasa prowadziła wzdłuż Jeziora Czorsztyńskiego, raz schodząc niemal do samej wody, innym razem wspinając się wyżej i otwierając szeroką panoramę na Tatry. Po drodze mijaliśmy zamki w Niedzicy i Czorsztynie, niewielkie miejscowości i miejsca, w których po prostu chce się zatrzymać na zdjęcie albo kawę.





